Pewnego dnia, czekając na zmierzch...
Wyszłam powtórnie, z nadzieją na to, że znów trafimy do jego domu, w którym czeka gitara wprawiająca nas w magiczny nastrój i wygodne siedzenie :) Jednak po pewnym czasie do naszej ławki przyszły dwie dziewczyny, które są takie "sweeetaaaśneee" i każdy je lubi więc, się zmyłam. Cośtam bąknęłam o czymśtam i poszłam. Ot tak. BAKA! Pogadałam z moją wtyczką u chłopaków (ma się te znajomości, których się nie ma, do czasu gdy nie zapytasz się największej plotkary w szkole). Powiedziała, że na ostatniej inprezce (czyjeś tam urodziny) Patryk mówił, że podoba mu się jedna z tych dziewczyn, które mnie lekko odstraszyły swoim sweetaśnym seplenieniem. Więc postaram się o nim zapomnieć, byleby nie umacniać w sobie uczucia do niego i już więcej nie próbować. Chociaż oboje mamy zamiar pracować w wakacje w tym samym gównie.
Ale może poznam kogoś jutro na konwencie anime i mangi. Może. Po cholerę jestem taka nieśmiała i tak ciężko nawiązywać mi kontakty z ludźmi? Mniejsza z tym.
A teraz idę coś namalować, bo jak zwykle wzięło mnie natchnienie. Nie wiem czemu moja mama się dziwi, że trafia mnie o tej porze (jest coś około drugiej A.M)
08 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz